To sprzeciw przeciwko seksualizacji

Reżyserka "Gwiazdeczek" broni swojego filmu i oświadcza, że miał być komentarzem społecznym

„Gwiazdeczki” to film Maimouny Doucoure, który został nagrodzony na festiwalu Sundance. Wokół filmu, od czasu reklamy na Netflixie, narosło sporo kontrowersji. Wszystko zaczęło się tak właściwie od plakatu, jaki Netflix zaproponował obok pozycji. Internauci zarzucili filmowi seksualizację dzieci. W związku z tym platforma wystosowała przeprosiny, a plakat zmieniono. Ale to nie koniec. To był dopiero początek. W końcu głos postanowiła zabrać reżyserka filmu. 

 

Materiały promocyjne serialu

„Gwiazdeczki” i kontrowersje 

Po tym, kiedy 9 września na platformie Netflix pojawił się film, jednocześnie w mediach społecznościowych, a dokładniej na Twitterze, popularność zaczęły zyskiwać tweety, które opatrzono hashtagiem #CancelNetflix. Wzywano tym samym do bojkotu filmu, jak i giganta wśród platform streamingowych. 

W miniony poniedziałek podczas rozmowy na panelu TIFF reżyserka broniła swój film. Zgodnie z jej słowami to nie Netflix seksualizuje dziewczęta przed okresem dojrzewania, a dzieje się to ciągle na całym świecie. Jej reżyserski debiut miał zwrócić uwagę na ten problem. Miał nawoływać do zmiany:

Zdecydowałam się nakręcić ten film i bić na alarm. Sama widziałam, jakie rzeczy spotykają młode dziewczęta, chciałam więc wykrzyczeć: musimy chronić nasze dzieci! (...) To dość śmiałe i feministyczne, ale uważam, że konieczne jest otwieranie debat i szukanie rozwiązań, dla mnie jako artystki, ale też dla polityków i rodziców.

Również Netflix bronił w oświadczeniu dla „The Hollywood Reporter”, że to społeczny komentarz przeciwko seksualizacji małych dzieci. 

Planujecie obejrzeć film? A może jego lekturę macie już za sobą?