Niezwykła historia

Zaginiony kot znalazł się 2 tys. km od domu! Jego właściciel nie mógł w to uwierzyć

Pewien mieszkaniec amerykańskiego Portland, Victor Usov, sześć lat temu adoptował małego, zaniedbanego kotka. Od razu go pokochał i nadał mu imię Sasha. Podobno Sasha był zawsze niezwykłym kotem, który w dość niezwykły sposób przywiązał się do swojego pana i praktycznie nie opuszczał go na krok. Kot bardzo też lubił spacery, na które często był wypuszczany w przekonaniu, że zawsze wraca do domu. Jednak pewnego dnia stało się inaczej – Sasha nie wrócił i jak się w końcu okazało, miał się nie pokazać więcej przez pięć najbliższych lat.

Fotografia poglądowa

Zrozpaczony Victor przez ten czas szukał na wszelkie sposoby swojego pupila, niestety bezskutecznie. W końcu uznał, że kotu musiało się coś stać i że prawdopodobnie już nie żyje.

Niespodziewany zwrot akcji

Pewnego dnia Victor, który już zdążył przeżyć żałobę po swoim rzekomo zmarłym kocie, otrzymał dziwny telefon z odległego o dwa tysiące kilometrów od niego Santa Fe. Okazało się, że pracownik jednego z tamtejszych schronisk dla zwierząt znalazł na ulicy zagubionego kota. Po zbadaniu go okazało się, że jest zaczipowany, dzięki czemu udało się namierzyć jego właściciela. Victor po tak długiej rozłące z kotem nie mógł uwierzyć własnym uszom i sądził, że musiało dojść do przykrej pomyłki. A jednak, gdy dostał od schroniska zdjęcia kota, okazało się, że to naprawdę był Sasha! Pracownicy schroniska, który bardzo przejęli się tą historią, nie chcieli kazać dłużej czekać rozdzielonym przyjaciołom i postanowili przywieźć Sashę do Victora. Można sobie tylko wyobrazić, co kot i jego właściciel mogli czuli po tak długim czasie rozłąki.

Do tej pory nie wiadomo, w jaki sposób kot przebył aż 2 tys. km i prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy.

 

Żródło: onet.pl

 

line-height: 100%;">