Strefa Wolna od LGBT - Naklejka w Gazecie Polskiej przyczyną ataku na sklepikarza w Poznaniu - Czytaj więcej na Spokeo.pl

Atak na tle ideologicznym w Poznaniu

W czwartek 25. lipca na skrzyżowaniu ulic: Mickiewicza i Zwierzynieckiej doszło do incydentu na tle ideologicznym, którego ofiarą padł niewinny sklepikarz. Około południa pojawiła się tam młoda dziewczyna, z koszulką zawierającą symbole ruchów LGBT. Zwróciła uwagę na wystającą z gazety umieszczonej przy przedniej szybie naklejkę z napisem „strefa wolna od LGBT” i, cytując sklepikarza, zadała pytanie:

„Czy jest przeciw LGBT” na co on miał odpowiedzieć „Nie, jestem kioskarzem i sprzedaję gazety. Z lewa i prawa...”

Po chwili napastniczka oblała mężczyznę i kiosk niezidentyfikowaną brązową cieczą. Na szczęście, ciecz oprócz zniszczenia wielu gazet nie dokonała żadnego uszczerbku na zdrowiu. Po ataku dziewczyna uciekła z miejsca zdarzenia. 

Przeczytaj również: Kryzys w aptekach - działania mafii lekowej

Głos Wielkopolski

Przyczyny ataku na sklepikarza w Poznaniu

Powodem agresji młodej dziewczyny była wystająca z Gazety Polskiej naklejka z napisem „Strefa wolna od LGBT”, która stanowiła dodatek do aktualnego wydania. Już od dłuższego czasu obserwujemy w społeczeństwie napięcie i szumy medialne spowodowane dystrybucją tej wlepki.

Pan Ryszard - sklepikarz, zapytany przez dziennikarzy Głoswielkopolski.pl, czy wiedział, że w ciągu dnia sąd wydał zakaz dystrybucji Gazety Polskiej z naklejką "Strefa wolna od LGBT" tłumaczy, że nie. - Dowiedziałem się tego dopiero po skończonym dniu pracy. To jest kiosk Ruchu, dostaję do sprzedaży gazety i to robię. Na wystawce wykładam też często Gazetę Wyborczą czy Politykę, wiele innych tytułów, zależy co jest nowe. Naprawdę, jestem sprzedawcą i nie mogę selekcjonować co sprzedaję - wyjaśnia.

Przeczytaj również: Bałtyk umiera - Zakaz połowu dorsza

Kto sprowokował ten incydent?

Na parę godzin przed zdarzeniem, na profilu Facebookowym walczącej o prawa LGBT Grupy Stonewall pojawiło się zdjęcie kiosku i witryny z wystawioną Gazetą Polską oraz wystającą z niej naklejką. Post obdarzony był podpisem:

- Zachęcamy do omijania tego kiosku szerokim łukiem i niezostawiania w tym miejscu swoich ciężko zarobionych pieniędzy – na koniec pojawił się również dopisek „Chcą tracić klientów? Volià". Najprawdopodobniej to ten post był punktem zapalnym do zaatakowania kioskarza. Facebookowa grupa nie zachęca jednak w swoim poście w żaden sposób do tego typu działań, a zapytana o zajście stanowczo je potępiła. Niemniej, gdyby taki wpis nie pojawił się w mediach, z całą pewnością nie doszłoby do incydentu.

Napięcie między ruchami LGBT a przeciwną temu częścią społeczeństwa staje się coraz bardziej widoczne i niestety cierpią na tym również postronni ludzie. Tak też stało się m.in. w Białymstoku na odbywającej się w zeszłym tygodniu paradzie równości.