Ujawniono szokujące nagrania

Oświęcim. Opiekunki znęcały się nad dziećmi w żłobku. Ujawniono szokujące nagrania

Do rodziców trzynaściorga dzieci, które uczęszczały do niepublicznego żłobka w Oświęcimiu, na początku stycznia dotarły nagrania, które ujawniły, że na terenie placówki znęcano się nad podopiecznymi. Na nagraniach zarejestrowano bulwersujące sceny, którym towarzyszą krzyki oraz wyzwiska kierowane pod adresem dzieci. Były one na siłę karmione i kładzione spać, często dochodziło do przemocy fizycznej. Nagrania dostarczyły rodzicom nauczycielka angielskiego i nowo przyjęta opiekunka, które nie mogły uwierzyć w to, co dzieje się w ich miejscu pracy. Opiekunka opowiedziała reporterom programu „Uwaga!” TVN:

Podczas pierwszych dni pracy miałam wrażenie, że wobec mnie jest stosowana jakaś prowokacja. Że ktoś sprawdza, jak zareaguję na sytuację bardzo niekorzystną dla dzieci. Myślałam, że jestem w ukrytej kamerze.

Przemocy na dzieciach miała się dopuszczać menedżerka żłobka Adrianna S. wraz z jedną z opiekunek, Beatą H. Pierwsza z nich pracowała tam od kilku miesięcy i posadę zawdzięczała swojej córce, która jest właścicielką owego żłobka. Druga natomiast nie miała żadnego doświadczenia w pracy z dziećmi i została zatrudniona zaraz po ukończeniu internetowego kursu. Opiekunka, która ujawniła szokujące nagrania twierdzi, że próbowała reagować na zachowanie obu kobiet, ale czuła się wobec nich bezsilna:

Fotografia poglądowa

Oprócz wyzwisk i epitetów względem dzieci, byłam świadkiem, jak dziewczynka została rzucona na stołeczek tak, że zjechała z niego i spadła, uderzając głową o podłogę. Wiedziałam, że prędzej czy później coś stanie się któremuś dziecku. Obawiałam się, że zostanie to zrzucone na mnie.

Nagrania

Jedna z matek, Urszula Kamecka-Gasidło opowiedziała o strasznych scenach, jakie zostały uwiecznione na nagraniach:

Odsłuchałam nagrań głosowych. Słychać było w nich m.in.: „Nie będziesz tego żarł” albo „Nie będziesz sobie k… ze mną pogrywał”. W tle słychać okropny płacz dzieci.

Rodzice wyznali reporterom, że ich dzieci po pewnym czasie zaczęły wysyłać niepokojące sygnały. Długo nie wiedzieli jednak, co może być ich przyczyną:

Mój syn był zawsze bardzo radosnym dzieckiem. Był uśmiechnięty, miał bardzo dużo energii. Gdy przychodził ze żłobka, siedział wtulony we mnie. Myśleliśmy z mężem, że to efekt zmęczenia. Ale zaczęły się pojawiać zachowania typu: zasłanianie uszu, oczu, których wcześniej nie zauważyliśmy.

Urszula Kamecka-Gasidło powiedziała o skali krzywdy, jaką wyrządził jej córce presonel żłobka:

Córka, idąc do żłobka, miała 8 miesięcy i umiała samodzielnie stać i raczkować. Po jakimś czasie dziecko zaczęło skakać, jak królik po podłodze. Cofnęła się w rozwoju, histeryczny płacz następował przy próbie podniesienia jej z podłogi. Potem okazało się, że Zoja wiele godzin w żłobku spędzała w bujaku. Siedziała tam wiele godzin, tam była usypiana. Raz tylko została przeniesiona do łóżeczka, żeby zrobić jej zdjęcie, które otrzymałam. Tak to siedziała w bujaku z kocem na twarzy.

Dochodzenie

Od razu po ujawnieniu tych szokujących nagrań, rodzice dzieci powiadomili policję, która wszczęła dochodzenie. Z kolei prezydent Oświęcimia podjął decyzję o zamknięciu i wypisaniu żłobka z rejestru. Barbara G, która jest właścicielką żłobka, a także córką menedżerki, zwolniła dyscyplinarnie ją oraz opiekunkę. Twierdzi też, że pomimo zainstalowanego w placówce monitoringu o niczym nie wiedziała. Jej prywatny żłobek należał do sieci żłobków oraz przedszkoli, która działa w całym kraju. Tego rodzaju placówka nie podlega żadnej kontroli – Urząd Miasta i Kuratorium Oświaty mają nad nią tylko nadzór administracyjny. Krzysztof Kania, prezydent Oświęcimia tłumaczył reporterom TVN:

Urzędnicy nie mają kompetencji ustawowych to sprawdzania czy wizytowania zajęć w żłobkach. Ustawodawca nie przewidział takich możliwości. To, co mogliśmy zrobić, już zostało wykonane. Żłobek został zlikwidowany, tzn. wykreślony z rejestru. Nie był finansowany z pieniędzy miasta, to najsurowsza kara, jaką mógł nadać prezydent.

Opiekunka i menedżerka żłobka usłyszały zarzut znęcania się psychicznego i fizycznego nad dziećmi. Grozi mi za to do ośmiu lat pozbawienia wolności. Rrzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko, poinformował, że po przedstawieniu zarzutów obie osoby nie przyznały się do popełnienia zarzucanych im czynów. Beata H. z kolei odmówiła wyjaśnień.